Znowu świeci słońce, niebo znowu jest niebieskie i aż głupio mieć w tej chwili zły humor. Głupio, ale jak widać jestem najlepszym przykładem na to, iż można.
Zastanawiam się jak można widywać kogoś codziennie i w jednej chwili usunąć go z życia. Tak właśnie było z nami. Dziwi mnie to, że potrafi się do mnie nie odzywać przez tyle dni. Powtarzam sobie, iż przecież ja też milczę, ale przecież moje milczenie jest zupełnie inne. Moje milczenie wynika z Jego milczenia. Wkurzam się, gdyż dociera do mnie, że zaczynam za Nim tęsknić...
Dlaczego ja jestem taka głupia? Dlaczego nie mogę Go, tak najzwyczajniej w świecie, po ludzku znienawidzić? Z dnia na dzień jestem coraz bardziej żałosna. Bo i jak mam nazwać to, że skoro On kocha Karolinę, to gdybym mogła, pojechałabym te 1400km i prosiła by dała Mu drugą szansę?! Chcę by był szczęśliwy. I zrobiłabym wszystko by tak było :/