wtorek, 26 listopada 2013

„Okazuje się, że piekło to nie płąnąca, wrząca otchłań ognia i cierpienia [...] Piekło jest wtedy, kiedy ludzie, których kochasz najbardziej na świecie, sięgają po twoją duszę i wyrywają ci ją. I robią to tylko dlatego, że mogą.” - Jess Rothenberg

Postanowiłam posłuchać i odpuścić. Jednak nie jest to takie proste. Zwłaszcza gdy siedzę całymi dniami w domu przez głupie przeziębienie. Tak czy inaczej postanowiłam, i by zrobić cokolwiek, wybrałam się na drugą część Igrzysk Śmierci. Do kina pojechałam z Krzyśkiem. To mój były chłopak, ale oboje już od dawna jesteśmy z tym pogodzeni, a skoro byliśmy ze sobą 3 lata, to wciąż utrzymujemy dość dobre relacje, który z nieznanych mi przyczyn robił dziś bardziej za szofera, niż towarzysza do komentowania filmu. Niemniej jednak nie to jest w tym wszystkim najważniejsze. Postanowiłam pojechać do kina by choć przez kilka godzin nie myśleć o Panu X. I co? I pstro, czyli jak zawsze w moim życiu. W kinie pracuje mój dobry kolega i kogo mógł dzisiaj szkolić? Byłą dziewczynę Pana X. No poważnie Wam piszę. Mało nie padłam jak ją zobaczyłam. Nie znamy się, On był z nią kilka miesięcy przed poznaniem mnie, ale i tak było mi strasznie głupio. Zwłaszcza, że ona chyba też wiedziała kim ja jestem. A według FB wciąż jestem Jego dziewczyną. Tak bardzo chciałam ją zobaczyć na żywo, ale to było gdy jeszcze ja nie byłam Jego EX. Normalnie maskara!
Teraz staram się uspokoić myśli. Chyba się jeszcze nie chwaliłam, że w piątek jadę na 3 dni razem z Panem X i naszymi (choć jednak bardziej Jego) znajomymi na wyjazd z Uczelni. Nie mam pojęcia jak to przeżyję. Mama namawia mnie bym sobie odpuściła, ale nie chcę tego robić. Wszyscy by wtedy wiedzieli, iż nie pojechałam ze względu na Niego. A przecież poza nimi będzie tam jeszcze 70 innych osób. Wmawiam sobie, że jakoś dam radę ;)
I skoro moje pisanie dziś jest absurdalnie chaotyczne, to muszę też wspomnieć o tym co mnie gryzie od ostatniego piątku. Ogólnie wtedy widziałam Pana X ostatni raz. Pamiętam, że gdy zegnałam się z Jego Najbliższym Przyjacielem, to powiedział mi, że Pan X nigdy nie wróci. Była 2 w nocy, nie chciałam robić afery, więc zapytałam tylko czy Pan X jest szczęśliwy. JNP powiedział, że "tak Mu jest lepiej". Ponowiłam pytanie i uzyskałam taką samą odpowiedź. Wiem, że słowa wypowiadane po pijaku nie zawsze muszą nieść za sobą jakieś wielkie przesłanie, ale wnioskuję, że chyba jednak nie jest szczęśliwy...
Podobno, gdy poruszono temat Sylwestra powiedział, że idzie sam, bo ma dość na jakiś czas. Chyba rzeczywiście dałam Mu mocno w kość. Szkoda, że nie widział jak bardzo Go kocham. Ciekawa jestem czy kiedykolwiek pomyśli o mnie ciepło i uzna, iż odchodząc popełnił błąd. W sumie i tak nigdy się o tym nie dowiem :/

29 komentarzy:

  1. No tak, spotykanie ludzi spowinowaconych z byłymi jest trudne.
    A można wiedzieć dlaczego się rozstaliście?
    I czy dobrze zrozumiałam, że na tym wyjeździe będziesz Ty, on i jego znajomi? Chcesz tam jechać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się dowiesz dlaczego się rozstaliśmy, to bardzo Cię proszę byś i mi odpowiedziała na to pytanie. Byliśmy razem 4,5 miesiąca, przez 3,5 dość często się sprzeczaliśmy, ale ogólnie zawsze wszystko wracało do normy. We wtorek w ciągu dnia siedzieliśmy normalnie u Niego, a wieczorem zadzwonił i zaprosił mnie na imprezę do kumpla. Pojechałam. On był pijany, ja też lekko wstawiona i nagle powiedział, że to koniec, że On ma dość, że odchodzi i nigdy nie wróci. Próbowałam z Nim pogadać następnego dnia "na trzeźwo", ale powtórzył to samo. Reszta jest na blogu. Tylko tyle wiem.

      To jest wyjazd naszego wydziału i wśród 90 osób, które jadą, będzie On i Jego grupa ćwiczeniowa. Znam tych ludzi, bywaliśmy razem na imprezach i nie sądzę by ktoś mi stwarzał jakieś problemy...

      Usuń
    2. Teraz rozumiem. Myślałam, że jedziesz tylko Ty, on i jego znajomi.
      90 osób to przynajmniej tłum, w którym można znaleźć również swoje towarzystwo i nie trzeba chodzić samej : )
      Może to z jego strony po prostu nie było to, czego chciał? Może to było tylko zauroczenie? Różnie jest z ludźmi, sama jestem mocno niezdecydowana, raz czegoś chcę, potem znów nie chcę i tak w kółko.
      Trzymasz się jakoś po tym rozstaniu?

      Usuń
    3. Muszę się trzymać. Jest ciężko, gdyż naprawdę nigdy wcześniej nie czułam do nikogo tak silnych uczuć. Pewnie jestem głupia, ale mam nadzieję, że jednak do mnie wróci. Nie wiem dlaczego to sobie wmawiam, ale nie potrafię przestać.

      Usuń
  2. Nie cierpię takich spotkań. Na szczęście mi nie było dane spotkań jeszcze żadnej byłej żadnego mojego chłopaka. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się z jedną z byłych dziewczyn Kuby zaprzyjaźniłam i sądzę, że pomimo rozstania, będziemy ze sobą utrzymywały kontakt :)

      Usuń
  3. Miłosne perypetie jednak nie są dla mnie. Nic nie doradzę. Mogę tylko powiedzieć, że ja sobie nie zawracam głowy ludźmi, którzy mają coś wspólnego z moimi byłymi. Zresztą z moimi ex jakoś nie specjalnie utrzymuję kontakt, bo rozstawaliśmy się raczej w dość burzliwy sposób. Tym bardziej nie popsułabym sobie wyjazdu z tego powodu.

    A w słowa po pijaku trzeba wierzyć. To jedne z najszczerszych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z takimi problemami najlepiej się zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozstanie bywają bolesne, ale być może czeka ktoś lepszy?

    Dlatego ten remont już się tak kończy od października ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że jedz! Powtarzaj sobie, że jesteś silna i dasz radę :) No! I baw się dobrze. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie znoszę byłych dziewczyn, z chęcią omijałabym je szerokim łukiem, ale czasami mi się zdarza zobaczyć którąs z byłych mojego chłopaka i normalnie mnie strzela! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Mi powiedział, że my się nigdy nie zmienimy i zawsze będziemy się kłócić, więc nasz związek nie ma sensu. Poza tym podobno ma przez najbliższe 3 miesiące tyle zajęć, że nie ma czasu na nic, a zwłaszcza na dziewczynę. Podsumowując stwierdził, że nie będzie ze mną teraz i w przyszłości też do mnie nie wróci...

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dzisiaj mijają 2 tygodnie...

      Usuń
    2. Bardzo! I wściekam się, że On nie tęskni, nie pisze, nie odzywa się! :( Brakuje mi Go strasznie...

      Usuń
    3. nie znam go.. ale może to, że nie pisze nie oznacza, że nie tęskni ? może się nie odzywa, bo jemu też jest ciężko, a tak łatwiej to znosi ?
      przeczytałam Twój komentarz odnośnie zerwania.. nie wiesz dlaczego to skończył ?

      Usuń
    4. Podobno był już zmęczony naszymi kłótniami i coś pękało w Nim od dawna, aż właśnie wtedy pękło zupełnie. Może tak rzeczywiście było. Nie wiem. Czasami myślę, że może poniosło Go pod wpływem alkoholu, a później głupio Mu było się z tego wycofać, gdyż odbyło się to na imprezie i wszyscy wiedzieli co się stało. Naprawdę nie wiem. Nie wydaje mi się bym akurat tego dnia zrobiła coś tak złego by tak zareagował.
      Jeśli byłoby Mu tak ciężko, że z tego powodu by nie chciał pisać, to chyba powinien schować dumę do kieszeni, odezwać się i wrócić? Przynajmniej ja bym tak zrobiła. A On milczy...

      Usuń
    5. My jesteśmy inne.. Nie każdy facet potrafi schować dumę do kieszeni, odezwać się i wrócić.

      Usuń
    6. Spotkałam się z Nim tydzień po rozstaniu i powiedział, że jest pewien swojej decyzji, że nawet "jeśli" kiedyś w życiu będzie żałował, to i tak nie wróci. Kocham, więc czekam, choć wiem, że to pewnie nie ma sensu...

      Usuń
    7. Może i nie ma, ale ja też bym czekała.

      Usuń
    8. Pewnie ten wyjazd mi dużo wyjaśni. Zobaczę jak się będzie zachowywał. Przeraża mnie tylko możliwość, że będę Mu całkowicie obojętna - tego mogę nie wytrzymać :(

      Usuń
    9. To chyba zawsze przeraża najbardziej. Trzymam kciuki żeby było inaczej lub żebyś przetrwała (choć mam nadzieję, że nie będziesz musiała)

      Usuń